wyciąg panewka złamanie

bano

Zlamanie panewki stawu biodrowego
Moja matka(75 lat) doznala tego urazu po upadku na lewy bok.Zdjecie RTG wykazalo zlamanie panewki - szyjka kosci udowej jest podobno cala stad nie ma przeslanek do zastosowania endoprotezy.Na czym polega leczenie tego zlamania ? Tymczasem lezy (oczywiscie w szpitalu) i wlasciwie nic wiecej.
Nie zastosowano usztywnienia wyciagu ani innych znanych mi metod.
Ma sie nastawic na ok 7 tygodni lezenia prawie bez ruchu.
Martwie sie bardzo gdyz nie jest w najlepszej kondycji.



Witam.

Wlasciwie w Twoim poscie jest i pytanie, i odpowiedz. W zlamaniu panewki stosuje sie wyciag, jesli glowka kosci udowej przemiescila sie i tkwi wewnatrz miednicy. Tak dzieje sie wlasciwie zawsze- miesnie uda ciagna za kosc udowa, wciskajac ja w panewke. Jesli w dodatku zlamanie jest wieloodlamowe, to istotnie wyciag bedzie metoda leczenia z wyboru u osoby starszej i w zlym ogolnym stanie. Alternatywa jest rekonstrukcja panewki metalowymi plytkami, ale to trudna i rozlegla operacja, ktora przetrzyma 20- latek, ktory przewrocil sie na motorze, ale dla starszej pani to juz powazne ryzyko. Byc moze odstapiono od wyciagu, bo przemieszczenie jest niewielkie i nie grozi jego poglebienie.
Dlugotrwale unieruchomienie w lozku samo w sobie jest ryzykowne. Nalezy pamietac o profilaktyce odlezyn i zakrzepicy zylnej, a takze dbac o higiene ukladu oddechowego (regularnie cwiczenia oddechowe, chocby najprostsze- pare glebokich wdechow, odkaszlnac, powtorzyc).

PZDR



Czy szpital moze pozbyc sie pacjenta ?
Dzis ze zgroza dowiedzialem sie ze z oddzialu ortopedycznego pewnego szpitala
maja zamiar wypisac do domu moja mame(75 l) ktora ulegla wypadkowi i ma
zlamana panewke stawu biodrowego.Przebywala w szpitalu raptem kilka dni w tym
czasie nie zastosowano zadnego leczenia(nie brano pod uwage operacji i
protezy stawu ani wyciagu).Nie bardzo rozumiem o co tu chodzi jutro
oczywiscie jade tam na rozmowe z ordynatorem.Mama lezy prawie bez ruchu czuje
wyrazny bol(zreszta to chyba normalne przy takim urazie).
Czy szpital moze wypisac pacjenta w takim stanie ? co dalej ?
To wszystko sprawia wrazenie jakby chciano sie pozbyc klopotu byc moze stan
pacjentki przerasta mozliwosci zespolu lekarzy(szpital raczej prowincjonalny
choc ma w nazwie "specjalistyczny").Nie bede ukrywal ze zaskoczylo mnie to
bardzo i naprawde nie wiem co o tym myslec ...



Jako, jak mniemam, fachowiec w dziedzinie o której mowa pozwolę sobie na
podanie kilku ważnych informacji. Złamanie panewki stawu biodrowego u osoby 75-
letniej to chyba tzw. centralne zwichnięcie czyli złamanie dna panewki. Jest to
bardzo poważny uraz. Leczenie na wyciągu ma za zadanie "wyciągnąć" głowę kości
udowej z panewki, co ma doprowadzić do samoistnego dobrego ustawienia się
odłamów panewki (zawsze jest ich kilka) i ich zrostu ze sobą. Rzadko udaje się
to w praktyce chyba, że zastosowany jest drugi wyciąg w osi szyjki kości
udowej. Ta metoda jest bardzo uciążliwa dla chorego. Leżenie przez 6 tygodni
może doprowadzić do szeregu groźnych powikłań. Zwłaszcza u osób starszych i w
złej ogólnej kondycji. Czasem może skończyć się zgonem pacjenta z powodu tych
komplikacji. Ale nawet jeśli pacjent przetrzyma te tygodnie w łóżku to jest
oczywistym, że odzwyczaił się od chodzenia. Doszło w tym czasie do zaników
mięśni, przykurczów stawowych itp. Na dodatek wstanie z łóżka nie oznacza od
razu chodzenia na dwóch nogach. Uzyskany w czasie 6 tyg. zrost kości panewki
jest zbyt słaby aby pozwolić na normalne chodzenie. Trzeba chodzić za pomocą
kul lub balkonów spacerowych obciążając jedynie zdrową nogę. To bardzo trudne
dla osób, które wcześniej przez 1,5 miesiąca leżały, także młodych.
Uważam, że w przypadku osoby 75-letniej ze słabą ogółną kondycją ta metoda
leczenia jest obarczona bardzo dużym ryzykiem. Co w zamian?
Metodą stosowaną w takich przypadkach jest właśnie zastosowanie specjalnej
endoprotezy stawu biodrowego. Pozbawiamy chorego na zawsze kawałka zdrowej
kości ale unikamy uciążliwego i niebezpiecznego leżenia. Za pomocą specjalnego
kleju sklejamy odłamki panewki i wklejamy specjalną sztuczną panewkę.
Oczywiście przedtem usuwamy głowę i szyjkę kości udowej. W to miejsce wklejamy
udową część protezy. Wytworzony nowy sztuczny staw pozwala na wstanie z łóżka
już po 5-7 dniach i chodzenie na dwóch nogach. Bez bólu. Jest jednak pewien
problem w tej terapii. Nie wszystkie kliniki ortopedyczne dysponują tymi
protezami.


Or-top



joanekjoanek napisała:

> hej,
>
> pewnie i mnie to czeka, pewnie i wiele z nas taki dylemat dopadnie kiedyś.
>
> Powiem Ci tak - z boku patrząc, sytuacja nie wygląda aż tak tragicznie.
Naprawd
> ę.
>
> Chodzi ostatecznie, o ile dobrze wszystko zrozumiałam, tylko o niedziele i
czas
> em o jakiś inny dzień, przy czym nawet wówczas dzielicie się obowiązkami z
inną
> rodziną.


No to opiesze jak wyglada sytuacja opieki bo widze ,ze troche zakrecilam.
Tesc od 2 lat jest na wozku .Wczesniej nasza opieka ograniczala sie do
niedzieli i wieczorow co drugi dzien aby polozyc tescia do lozka.Tesciowa byla
w formie miala opiekune i jakos sobie radzila .
Tesc tez byl w wiekszej formie i wspolpracowal przy podnoszeniu , stawal na
nogi , kontrolowal zwieracze , potrafil zasygnalizowac ,ze chce sie wyproznic
itp.
Od grudnia tego roku dowiedzileismy sie o chorobie tesciowej a wiec szpital dla
tesciowej no i decyzja przejmujemy obowiazki Tesciowej . Tesciowa ze szpitala
wyszla ale do formy nie wrocila.
Wszystko to co robila moja Tesciowa przy pomocy opiekunki musielismy przejac
my. Czyli mycie poranne Tescia , przenoszenie go do lozka , wyproznianie i
podmywanie, przekladanie wieczorne do lozka.Do tych wszystkich czynnosci
potrzebne byly dwie osoby.
Tesciowa nie uczestniczyla fizycznie ale potrafila przypilnowac Tescia w nocy
kiedy widziala ,ze probuje wstac.Potrafila go uspokoic kiedy sie
zloscil .Podczas poobiedniego odpoczynku pilnowala go a w tym czasie opiekunka
mogla porobic inne rzeczy w domu.
Miesiac temu moja Tesciowa trafila do szpitala z silnymi bolami i
wrocila na morfinie
Podczas jej pobytu w szpitalu tesc zlamal panewke bo opiekunka nie dala rady go
przypilnowac ( myla naczynia a on byl w innym pokoju ) Nie potrafi zawolac wiec
wstal i poszedl jej szukac
Mielismy wiec obydwoje w szpitalu tescia na 6 pietrze ,tesciowa na 10 .Poniewaz
mojego Tescia nie mozna zostawic samego rowniez w szpitalu byly dyzury
( w dzien i w nocy).tesc spedzil tam 20 dni.
W zeszly czwartek wrocil do domu .Rowniez Tesciowa jest obecnie w domu i
niestety sa to prawdopodobnie jej ostatnie dni.
Od czasu zlamania tesc lezy w lozku i jest przenoszony na wozek tylko w porze
posilkow, kiedy jest myty albo kiedy zasygnalizuje ,ze musi sie wyproznic (
czesto nie sygnalizuje )
Poniewaz nie wspolpracuje i noga nie dziala jeszcze sprawnie potrzeba 3 osob
aby go wyciagnac z lozka .Byc moze jest to sytuacja przejsciowa , byc moze
nie .Tesc ma 81 lat i powrot do pewnych czynnosci ruchowych moze byc juz nie
mozliwy .Nie pisze tu o spacerkach tylko o staniu na nogach przy pomocy chodzika
Jestesmy wiec u moich tesciow codziennie ja przecietnie 2 godziny maz po kilka
razy dziennie kiedy zajdzie taka potrzeba ( 2-3 razy )no i co druga noc i pol
niedzieli .Opiekunka wstaje w nocy do Dziadka nie do Babci.Teraz jeszcze mamy
te wszystkie dni wolne wiec opiekunka tez ma wolne a my siedzimy kolkiem u
Dziadkow .
Mam nadzieje ,ze dobrneliscie do konca i ,ze jeszcze bardziej nie zagmatwalam.

Opieka nad rodzicami jest oczywiscie bardzo wazna jak dluga jednak szef meza
bedzie przychylnym okiem patrzyl na to ,ze kilka razy dziennie moj maz wychodzi
z pracy albo wychodiz wczesniej bo 18.30 musi wyjac ojca do kolacji ( biuro
mojego meza jest czynne do 18.30 ) Duzo jest tych wszystkich czynnikow i jesli
w perspektywie jest tylko "jakis czas" mozna sie zorganizowac( tak jak to
zrobilismy w przypadku mojej Tesciowej) ale co dalej

>
> Mnie się wydaje, że tyle byłabym w stanie poświęcić dla ojca mojego męża, czy
d
> la własnego ojca. Ostatecznie opiekunka nie jest tylko jedna na całym
świecie -
> jeśli potrzebujesz wyjazdu, czy akurat nie możesz z jakiegoś powodu być tam
w
> niedzielę czy inny piątek, możesz przecież wynająć inną pielęgniarkę, to nie
ko
> sztuje nie wiadomo ile.
Opiekunka kosztuje nas duzo , dodatkowo jest jeszcze ubezpieczona wiec dochodzi
do tego podatki jakie placimy .Trzeba ja wyzywic to tez jest dodatkowy koszt.
Nie stac nas juz na dodatka opieke poza tym trzebaby te osobe przuczyc ( tesc
bieze dziesiec tysiecy pigulek o okreslonych godzinach ) no i jak juz pisalam
nie wystarczy jedna osoba bo i tak musimy byc pod telefone.O wyjezdzie moge
sobie pomarzyc



Nie wiem, w jakim stanie jest teść, jaką jest osobą - a
> le jest wiele osób, którym byłoby bardzo ciężko znieść rozstanie ze swoim
domem
> , a z kolei inne osoby wolałyby znaleźć się w domu opieki. To też trzeba
wziąć
> pod uwagę, i jeśli mamy do czynienia z osobą, której byłoby bardzo źle w
takiej
> placówce - jednak rozważyć, czy nie warto trochę jeszcze z siebie dać.
>
> moja babcia umierała w domu, ze złamaniem takiej samej kości, przez półtora
rok
> u. Ojciec się mordował, klął pod nosem i na inne sposoby wyrażał niechęć -
ale
> nigdy babci nie ukrzywdził, pieluchy zmieniał, gówna sprzątał, wszystko
robił.
> Uważam, że ja w takiej sytuacji, choć oczywiście skorzystałabym z opiekunki w
n
> ajszerszym możliwym zakresie - nie zostawiłabym go. Pokazał mi coś, co jest
ter
> az dla mnie zupełnie zwyczajne i oczywiste. Że starość jest potworna, że w
zwią
> zku z czyjąś starością można mieć przesrane długo i bardzo, ale że tak po
prost
> u trzeba.
>
> Rozumiem, wyobrażam sobie, jak może być Ci ciężko. Musisz rozważyć i podjąć
tak
> ą decyzję, abyś pozostała w zgodzie z samą sobą i abyś pokazała swoim
dzieciom
> to, co chciałabyś im pokazać. Czasem trzeba jednak zacisnąć zęby jeszcze
mocnie
> j, żeby nie postąpić źle.


Powered by wordpress | Theme: simpletex | © bano