wybroczyny u dziecka zdjęcia

bano

To czy i jak płacze zależy też od dziecka - moi chłopcy płakali
umiarkowanie i zaraz po ćwiczeniu uspokajali się, a Ania dostawała
spazmów, charczała, dusiła się z płaczu, płacz trwał jeszcze jakies
30 min po ćwiczeniach, więc ćwiczyłam z nią krócej, rzadziej i po
niecałych 2 mies. przestałam, bo to wyglądało naprawdę niedobrze i
jej zachowanie byłoby dobrym argumentem dla autorów artykułu. A
ćwiczyła całą trójkę zawsze ta sama osoba czyli ich niezdarna mama.
Ja robiłam zdjęcia, bo zwyczajnie zapominałam co gdzie i jak. Nie
zdarzyło się, żeby komus krew poleciała z nosa, może mu ten nosek
przygniotłaś? Jedyne co się zdarzało to wybroczyny pod oczami po
wizytach rehabilitantki (od płaczu). Po moich ćwiczeniach tego nie
było, więc to pewnie dowodzi, że za słaba była ta moja stymulacja.
Zasypiali czasem po ćwiczeniach, ale w trakcie nigdy - twój Franek
to mistrz



Owszem masz rację. Większość noworodków z pewnością nie przypomina pięknych
anielskich twarzyczek. Nie uważam jednak, by wszystkie mamy miały ten odpał, o
którym wspominasz i domagały się zachwytu całego ogółu. Zdjęcia pomarszczonej
buzi z licznymi wybroczynami mojego dzieciaka robiłam w celu zachowania ich na
pamiątkę dla mnie oraz samego dziecka, a nie dla rzeszy ludzi, by słyszeć ich
zachwyty. Jeśli ktoś z góry ma w zanadrzu przyjmowanie samych pozytywnych opinii
nad krasą nowo narodzonego to z pewnością je otrzyma tak czy tak. Któż zechce
powiedzieć "ojej jakie brzydkie" ? Mamy kochają swoje pociechy jakie by nie
były i to jest całkowicie naturalne. Gorzej jak popadają nad urodą własnego
potomstwa w paranoję zatruwając przy tym całe obecne środowisko, noooooo to już
są te naprawdę ciekawe przypadki



porod ze zzo i bez - porownanie
Czesc!
Duzo jest rozwazan nt i oczywiscie obaw. Mam za soba 2 porody - jeden ze zzo
drugi bez - i oto moje wrazenia:
- 1 porod - porod ze zzo - mialam wywolywany oksytocyna, gdyz przy 4 cm
rozwarcia nie mialam skurczy. Jednoczesnie z oksytocyna podano mi zzo i po
3,5 h przytulilam corcie. Bez bolu, na luzie, w zesolej atmosferze, a przede
wszystkim mialam sily zeby cieszyc sie narodzinami dziecka. Corcia niestety z
wybroczynami, ja zas po porodzie bardzo dlugo dochodzilam do siebie.
- 2 porod - bez zzo - w ciazy mialam pessar i po zdjeciu pessara stopniowo
szyjka sie rostwierala, takze przy delikatnych (bezbolsnych skurczach) mialam
3-4 cm, odeszly mi wody i ledwo zdazylam dojechac do szpitala na porod.
Oczywiscie zazyczylam sobie znieczulenie, bo skurcze byly non stop, ale to
juz bylo za pozno - 9 cm i parcie. Od odejcia wod plodowych, po 1h 15 min
urodzilam, bylam wymeczona, nie mialam sily sie cieszyc, ze "to juz". Synek
bez wybroczyn, a ja szybko doszlam do siebie.

Bylam zwolenniczka znieczulenia, dobrze wspominam pierwszy porod, ale drugi -
choc bolalo nie wspominam zle. Panicznie balam sie bolu, jak bol przyszedl
znioslam go, bez krzyku, histerii.

Jak widzicie - kazde rozwiazanie ma swoje plusy i minusy. I wlasciwie kazde z
nich jest dobre . Jezeli cofnelabym czas i mogla cokolwiek zmienic -
zrobilabym tak samo.

pozdrawiam
asia



Hej
No to już wiemy co tam u Anes
Podziwiam Patryka za rozwój mowy-rewelacja!
Asiu,fajnie,że się pokazałaś z Oskarkiem na "zobaczcie",
dawaj więcej
Edka ciebie to wogóle podziwiam: rewelacyjne zdjęcia robisz!
Martusia ma przepiękny albumik na "zobaczcie".Nowych na rowerku jeszcze nie
widziałam,zaraz zobaczę,bo właśnie zamierzam dorzucić kilka zdjęć do naszego
marcowego albumiku.

A u nas wirus.Załatwił nas wszystkich,na szczęście znośnie.
Gabrysia przegorączkowała jedną noc i pół dnia i został jej tylko lekki katarek.
Akurat nie było naszej lekarki i trafiłam na lekarza,który mnie nieźle
nastraszył.Gabrysia rano po nocy z gorączką miała wokół oczka kilka czerwonych
kropeczek.Pokazałam je temu lekarzowi,a on stwierdził,że to są wybroczyny,że to
jest zagrożenie życia dziecka i zlecił badania krwi na cito.
Niewiem czemu ale przyjęłam to z dużym dystansem.Owszem,zdenerwowałam się,ale
bardziej na niego Z wynikami poszłam juz do naszej lekarki.
Wyniki Gabi ma super i to prawdopodobnie nie były wogóle wybroczyny.

A Gabrysia jest bardzo ruchliwa i niezły z niej świrek
Nie usiedzi długo ani w krzesełku (karmienie to wyzwanie-dla mnie),
ani w wózku.Pokonuje wszelkie przeszkody i wchodzi na co się da (niskie
szafki,pudła,łóżko,kanapa,dalej na biurko,stół,na działce schody).
Do nowych słówek doszło "Ba"=Piłka.

Pozdrawiam i idę dodać troszkę zdjęć do marcowego "zobaczacie".



"Rumień wędrujący EM jest zmianą skórną powstającą w miejscu lub pobliżu punktu
ukłucia przez kleszcza. U dorosłych najczęściej lokalizuje się na kończynach i
tułowiu, u dzieci - na głowie i szyi. Początkowo jest to czerwona grudka lub
plamka, która powiększa się obwodowo. Towarzyszy temu centralne przejaśnianie
się zmiany i tworzenie się 1-2 cm obrączki rumieniowatej, odgraniczonej od
zdrowej skóry. Nietypowe postacie mają nieregularny kształt, czasem z
obecnością wybroczyn lub pęcherzyków. Według zaleceń CDC średnica zmiany ponad
5 cm jest cechą charakterystyczną, odróżniającą EM od skórnego odczynu
hyperergicznego, występującego bezpośrednio po ukłuciu przez kleszcza lub
owada. Początek rumienia może pozostać bezobjawowy, może towarzyszyć mu
miejscowo świąd i pieczenie skóry lub objawy ogólne: męczliwość, gorączka, bóle
głowy, mięśni i stawów, miejscowa limfadenopatia, zaburzenia czucia i kołatanie
serca. Leczony czy nie, rumień ustępuje bez śladu, rzadko przed upływem 4
tygodni".

chemeng.p.lodz.pl/zylla/borelioza.html
Sama siebie próbuję pocieszać, ale może komuś to też pomoże. No więc u mojej
Małej wiele nie pasuje do tego opisu.
- odczyn pojawił się natychmiast po ugryzieniu. Następnego ranka noga była już
czerwona i obrzęknięta.
- odczyn się nie powiększa, lecz wręcz przeciwnie - zmniejsza się opuchlizna i
natężenie koloru
- nie ma przejaśnienia w środku ani obrączki
- odczyn jest mały (na zdjęciu wygląda to fatalnie, ale to nóżka jest mała a
nie odczyn ogromny. Srednica ma co najwyżej 2 cm, a podłużny kształt jest
wynikiem połączenia ze sobą kilku ukłuć).
Mam nadzieję że cholerstwo szybko zniknie. Jednak jeżeli zajdzie taka potrzeba
nie zawacham się ani chwili i podam Małej antybiotyk. W tej chwili już bierze
Rulid. Mam nadzieję, że to też jest jakaś ochrona. A przynajmniej daje mi
chwilę czasu na podjęcie odpowiednich działań.
A swoją drogą ...
Naprawdę, nie mam już siły...



Dziękuję za odpowiedzi. wiecie co, ja ciągle mam wrażenie, że to co się stało
było raczej winą jakiegoś błędu. Pani anastezjolog kiedy wyszła z sali to
mówiła tak, jakby chciała mi przypisać winę. Powiedziała, ze prawdopodobnie
mały nie jest zupełnie zdrowy, bo miał dużo wydzieliny. Powiedziałam że
przecież to ona go badała i ona powinna stwierdzić czy nadaje sie do zabiegu
czy nie a nie jA. WG MNIE BYŁ ZDROWY.powiedziała też że być może nieuważnie
przyglądałam się dziecku i może czegoś nie zauważyłam np. słabej krzepliwości
krwi. Więcej nie pamiętam bo najzwyczajniej w świecie zemdlałam a ona jakby
nigdy nic dalej usilnie próbowała coś tłumaczyć mojemu mężowi nie zważając na
mnie. OKROPIEŃSTWO.
Ja również myślę, ze powodem tych wybroczyn jest to, ze mały się dusił. Może ta
krew z noska zauważona została zbyt późno i dostała się do dróg oddechowych.
Przecież mały był przypięty do łóżka więc na pewno minęło trochę czasu zanim go
odpięli. Z tym ciśnieniem też może być prawda,. Koniecznie to sprawdzę. Biorę
również pod uwagę możliwość uczulenia na narkozę, ale cokolwiek rozpatruję to
wszystko jakoś nie chce się układać.
Byłam na zdjęciu szwów u chirurga, który operował i po raz kolejny go pytałam.
On stwierdził, że przyczyną mogły być powikłania po ospie (3 msce wcześniej) i
mówił, że naprawdę nie ma się czym przejmować. wg niego był to po prostu
przypadek a z dzieckiem wszystko w porządku, mam mu tylko powtórzyć za jakiś
czas wyniki.
Oczywiście będę wyjaśniała sprawę dalej dla własnego spokoju. Za kilka dni mamy
umówioną wizytę prywatną u specjalisty i zobaczymy co on powie.

Życzę zdrówka wszystkim dzieciaczkom. To naprawdę najważniejsze.



Panie Doktorze - czy to naczyniak ?
Panie Doktorze pisaliśmy do Pana jakieś 2 tygodnie temu ?
Nasza 2-letnia córeczka wg lekarza ma naczyniaka wrastającego w mięśień
czwórgłowy. Pobrał on wycinek do badania i ......
.... otrzymaliśmy wynik badania histopatologicznego z labolatorium Centrum
Zdrowia Dziecka(czekamy jeszcze na wynik z drugiego labolatorium)
Diagnoza jest bardzo lakoniczna i wg lekarza pierwszego kontaktu wynika z
niej, że zmiana jest raczej niegroźna i być może ustąpi samoistnie.
Wynik brzmi: FRAGMENT ZBUDOWANY Z MIĘŚNIÓWKI I TKANKI ŁĄCZNEJ Z POLEM
NIESPOISTEJ ZIARNINY Z OBECNOŚCIĄ WYBROCZYN.
Czy to jest naczyniak ? Czy to wymaga leczenia operacyjnego ? A jesli nie to
jakiego ? Co Pan o tym sądzi?
Mamy wrażenie, że lekarz ze szpitala szukając wytłumaczenia dla
operacyjnej biopsji, której dokonał dalej brnie w diagnozę - naczyniak
wymagający interwencji chirurgicznej. Mała natomiast po biopsji nie daje się
dotknąć, ma "fartuchofobię", wszystkiego się boi i w nocy budzi się
kilkukrotnie. Jeśli to możliwe chcielibysmy oszczędzić jej dalszych pobytów w
szpitalu (jest już za duża aby nic nie rozumieć a za mała aby cokolwiek
zrozumieć)
W nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji: nóżki byly mierzone - są
równe. Obwody przed biopsją były tez równe - oprócz miejsca zmiany (nad
kolanem. 2 tygodnie po biopsji mała nie utyka, i nie ma dolegliwości.

Dla przypomniejnie skopiowałam naszą wcześniejszą korespondencję

Nasz list sprzed 2 tygodni:
Na początku marca nasza 2-letnia córeczka zaczęła utykać na prawą nóżkę i
pokazywać, że boli ja kolanko.
Udaliśmy się do ortopedy, ten stwierdził, że u dzieci ból kolana wiąże się z
podrażnieniem biodra. Po badaniu USG bioderka zalecił odpoczynek dziecka i
zapisał IBUFEN. Pomogło - ale jak się okazało na krótko. Po dwóch tygodniach
malutka znów zaczęła utykać. Przy kąpieli zauważliśmy spuchniętą okolicę nad
kolankiem po zewnętrznej stronie. Ponowiliśmy wizytę u ortopedy (tym razem
innego) wskazując zauważoną zmianę. Po badaniu USG ortopeda stwierdził, że
jest jakiś guz ale co to jest to nie wie. Nazajutrz udaliśmy się więc do
radiologa. Ten zmierzył i opisał co widzi na USG: "zmiama echegenicznie
niejednorodna, w tkankach miękkich, umiejscowiona międzypowięziowo, dobrze
odgraniczona, wymiary 25mm x 18mm x 13mm". Dalej nie wiedział co to jest i
wysłał nas do uznanego ortopedy rozwojowego (będę go nazywał UOR), który po
potwierdzeniu badania USG stwierdził, że jedyne badanie, które pozwoli to
rozpoznać to biopsja otwarta. Po tygodniu UOR przyjął nas na oddział swojej
kliniki. Ponieważ malutka w tzw. międzyczasie przestała utykać ponowiono USG
+ doppler. Wynik: "na przednio-bocznej powierzchni uda prawego powyżej
przynasady, obszar o zmniejszonej echogeniczności o wymiarach 4x1cm,
zwiększona ilość naczyń w tej okolicy. Panieważ przez tydzień guz wydłużył
się o ok. 1,5cm UOR dokonał biopsji (malutka na nacięcię o długości ok.8-
10cm). Na wypisie mamy napisane: pobranie wycinka guza, materiał przekazano
do badania histopatologicznego. Rozpoznanie: Naczyniak śródmięsniowy w
obrębie mięśnia czwrogłowego uda prawego.
UOR stwierdził, że naczyniak jest wrasający w mięsień i jest to bardzo
niebezpieczne. Mamy teraz poczekać na wynik badania histopatologicznego i z
nim zgłosić się do Centrum Zdr.Dziecka gdzie zadecydują czy guza nie
przeleczyć (UOR powierdział radiologicznie lub chemicznie), mają określić
jego rozległość za pomocą rezonansu magnetycznego a nastepnie Z
prawdopodobieństwem 99% wrócić do kliniki i UOR usunie naczyniaka "z częścią
mięśnia". Naczyniak zdaniem UOR jest jamisty i krwionośny i jego
pozostawienie, może spowodować przerost do kości + dalsze komplikacje np.
zaburzenie równego wzrostu kończyn". Pomijając efekt kosmetyczny, zdajemy
sobie sprawę, że okaleczamy dziecko.
Panie doktorze! prosimy o radę bo cały czas boimy się, że za szybko oddaliśmy
malutką pod skalpel (mała fizycznie zniosla biopsję dobrze ale psychicznie
strasznie - nie pozwola zdjąć sobie spodni bo widzi przyklejony do nózki
opatrunek). Czy chirurgiczne cięcia są w naszym przypadku konieczne. Czy to
można skutecznie leczyć innymi metodami. Gdy powiedziałem Panu UOR, że
czytałem w internecie, że naczyniaki z wiekiem znikają ten skrzywił się, i
stwierdził, że taki wrastający naczyniak nie zniknie. BARDZO PROSIMY PANA O
OPINIĘ i wskazówki. Jesteśmy z Południowej Wielkopolski i niechcielibyśmy
małej niepotrzebnie męczyć transportami ale jeśli możliwa jest konsultacja
emailowa lub telefoniczna to chętnie byśmy skorzystali. Koszty nie grają roli.
Prosimy o POMOC !!!!


Pana odpowiedź:
Mili Państwo; Zmiana u Państwa córki to nie naczyniak (który jest zmianą
zanikającą), ale malformacja żylna (najprawdopodobniej) czyli dojrzała
anomalia
naczyniowa, która nie zanika. Zmiana taka wymaga dokładnej diagnostyki przed
leczeniem. Pierwszym badaniem może być USG z Dopplerem (tak jak u Państwa).
Należy pomierzyć długości kończyn i obwody na paru poziomach. Nastepnie
powinno
się wykonać zdjęcie rtg w 2 projekcjach, rezonans magnetyczny i ewentualnie
badanie/badania naczyniowe zależnie od tego co się znajdzie. Potem można
rozmawiać o leczeniu, metodach itd. Pozdrawiam Dariusz Wyrzykowski

Powered by wordpress | Theme: simpletex | © bano